Przejdź do treści

Bez głębi

na moich ulicach nad ranem deszcz zmywa resztki nadziei dziad z brudną brodą stoi pochylony mocno zadumaniem przytula zgrzebnego peta w moim mieście o piątej rano odpadły z gzymsów kamienic ławice swojskich gołębi bezdomni pod gazetami łapią skrawki snów o domowej zupie a my chwiejni trzydziestoletni ogłaszamy zamaszysty powrót wystukując z fałszem o bruk tej nocy naszą wypłatą kolejne tragikomiczne zmarszczki
63 odsłon

Komentarze (3)

Zaloguj się, aby dodać komentarz.

Tomasz Halman 15 lat temu
To już nie moja liga.
Szacuneczek i niska główka.
atomasz1 15 lat temu
Naprawdę świetny :) Pozdrawiam
Spoks 15 lat temu
Ciekawy, niczym fotografia statyczno-opisowy, zahaczający o podstawy życiowych prawd wiersz.
To się nazywa ujrzeć to czego ludzie na ogół nie widzą, bądź też nie chcą widzieć.
Jedynie w siódmej strofie zmienił bym na;
"odpadają z gzymsów kamienic"
3 online

Menu

Dodaj wiersz

Zaloguj się lub załóż konto, aby dodać wiersz.

Dodaj wiersz
Twoje konto
Shoutbox
0 online
Zaloguj sie aby pisac w shoutboxie