Przejdź do treści

Dziewanna pospolita

jak zdrajca opuszczam miasto na wpół uduszone smogiem odpływam w rozedrganym żarze skrycie drążąc palcami beczkę pełną obrazów sprzed lat otoczona skrętolegle z bożem błogosławieństwem po ściernisku posuwam się wolno, płynnym chasiss stopy nie znoszą akupresury choć taka modna i zdrowa, włosy zmieszane z ostami po bitwie z rudym Jaśkiem tym od procy i żucia mięty dla niego igraszki dmuchawców i kukurydzy obrządek ze złota, umazana smarkatym wiekiem badam z uporem korzenie traw do bólu łydek lizanych słońcem aż znajdę czterolistną koniczynę zgrzyt tramwaju po szynach zniknęło dziecko z rozbitym kolanem wspomnienie prysło z wyrzutem sumienia, jaki stracony czas na pęknięte bańki mydlane
83 odsłon

Komentarze (2)

Zaloguj się, aby dodać komentarz.

Avrilianna 15 lat temu
długo się musiałam nad tym zastanawiać, i poczytać parę razy zanim zrozumiałam. Mimo wieku:) pOzDrooo...!
Spoks 15 lat temu
Ciekawy wiersz, aczkolwiek w dalszej części staje się zbyt chaotyczny.
Przypomina mi nieco upały na krakowskim letnim kolejowym dworcu.
Pewnie jakiś wyjazd.
Ale z tego co wiem miasto to i tak z brakiem zieleni nie ma problemu.
Cały Kraków znajdował się w otoczce parków, chyba ze od tamtej pory coś się zmieniło.
5 online · flora_pisze

Menu

Dodaj wiersz

Zaloguj się lub załóż konto, aby dodać wiersz.

Dodaj wiersz
Twoje konto
Shoutbox
0 online
Zaloguj sie aby pisac w shoutboxie