Przejdź do treści

Silesia Marathon 2012

Humoreska
Parę dni przed tym pamiętnym biegiem, obrzęk na kostce, więc do lekarza. Zlekceważyłem jego opinię, by start wykreślić z kalendarza. A więc udałem się do Katowic, aby pogonić, tego mi trzeba. W ręku jak zwykle butelka wody, by w trakcie biegu kostkę polewać. Pierwsze dni maja, gorąc i upał. Krótkie spodenki, żadne tam getry. Trasa biegu tak potwornie długa. Całe czterdzieści dwa kilometry. Latała sroczka po drogach Śląska, czerpała z biegu to co najlepsze. W punktach odżywczych, skromna przekąska. Banan i litry wody tutejszej. Zwycięstwo ducha oraz psychiki. Ech, zapomniałem o swojej kostce. Nie patrz na moje czasowe wyniki, ja sam uważam, że poszło dobrze. I endorfiny w trakcie ów biegu, i te łzy szczęścia, gdy była meta, i myslę sobie: O kurde Marcin, następnym razem biegnij w skarpetach! yeah! :)
109 odsłon

Komentarze (3)

Zaloguj się, aby dodać komentarz.

Cola 14 lat temu
twardy z Ciebie zawodnik coś mi się widzi ;)))
Jaime 14 lat temu
też się bawię w bieganie;) pzdr
spiro136 14 lat temu
Prawie to widzę...Pozdro...:)
5 online · flora_pisze

Menu

Dodaj wiersz

Zaloguj się lub załóż konto, aby dodać wiersz.

Dodaj wiersz
Twoje konto
Shoutbox
0 online
Zaloguj sie aby pisac w shoutboxie