Przejdź do treści

Hungarian rapsody

Pamięć
na stole niklowane cążki leżą długość paznokci szczękami chcą zmierzyć kiedy palce nerwowo wystukują węgierskiej rapsodii rozbuchany rytm trzeba bezwzględnie obciąć przy oskórku pazury - ten keratynowy przerost złych ambicji ponad możliwościami kruchy jak szkło i miękki jak aksamit bo inaczej nie będzie mistrzowskiego koncertu na klawiszach fortepianu wyszczerzy się heban i kość słoniowa sala zatonie w brawach według planu manicurzystka zrobiła już swoje cięła przy opuszkach wtarła balsamy i jeszcze jeden raz Liszta natchnienie opuściło z nut stworzone więzienie 23.01.2009
61 odsłon

Komentarze (2)

Zaloguj się, aby dodać komentarz.

karioka83 14 lat temu
;D Zabawny jesteś!
Wiktor Goriaczko 14 lat temu
taa, często pękam ze śmiechu z samego siebie.
2 online

Menu

Dodaj wiersz

Zaloguj się lub załóż konto, aby dodać wiersz.

Dodaj wiersz
Twoje konto
Shoutbox
0 online
Zaloguj sie aby pisac w shoutboxie