Przejdź do treści

Podróż Wędrowca do Zmroku

Mroczne
już zapada cicho zmierzch dzisiaj już nie będzie łez w lustrze ledwie widzę twarz Ash z popiołu z deszczu przyszedł, mokry jest po policzku spływa krew pęka warga - chłodny śmiech dziecię znoju on w rozmowę wciąga mnie mówi o tym, że jest źle przy czym głośno śmieje się bez pozorów z oczu wyrasta - czarna gwiazda ślepia martwe - krucze gniazda po horyzont się rozrasta z głębi czaszki triada - oko przybijają - ptasi ogon zatruwają bluszczem słowo ogień trawi starte lustro zdartą ścianą krwawą łuską bezdroża przemierza odlewam się w zwierciadło ściągam skórę rytualną oko płonie biorę nóż i obu larwom grabię trwogę jedną barwą mrokiem - tonę lustro ogień farbą czarną w pokój wlewa stwór w staranną odszedł drogę płuca pył przestaje być dualny serce płyn przestaje bić polarny oko w głębi nic nie widzi niewidzialny
76 odsłon

Komentarze (1)

Zaloguj się, aby dodać komentarz.

Helena Hawranek 10 lat temu
Dramatyczna podróż, bardzo smutna.
6 online

Menu

Dodaj wiersz

Zaloguj się lub załóż konto, aby dodać wiersz.

Dodaj wiersz
Twoje konto
Shoutbox
0 online
Zaloguj sie aby pisac w shoutboxie