Przejdź do treści

odsiecz zdeterminowanych drwali

wiatr przeciskał się przez drzewa,podmuch trafiał co raz w jego twarz, zakrytą grubą chustą.co jakies 20 metrów stawał tyłem do dmącego wiatru i opierał się plecami o drzewo, ciężki oddech,mroźne powietrze i przemoczone nogi owinięte w jakieś szmaty..dom do którego miał dotrzeć był już na widoku.. znajdował się dobre 5 kilometrów od niego.. przy tych warunkach i zmęczeniu mógł zaraz upaść z braku sił i pogrążyć się w minusowej temperaturze. dom na widoku,a za plecami już nie słyszał krzyków i gromady ludzi podążających za nim. Obudził się na saniach ciągniętych przez psy..otworzył szerzej oczy i zobaczył że jest już na podjeździe do domu letniskowego -Bogdan miałeś pieprzone szczęście,gdybym nie wyglądał za zwierzyną zamieniłbyś się w sopel Ci tubylcy są popierdoleni człowieku,zabrali mnie do wioski i kazali rąbać drewno całe dnie za miskę kaszy..miałem trzech strażników nad sobą i cały czas podpierali się włóczniami -wiem coś o tym..dziesięc lat temu też im uciekłem..postawiłem sobie tą chatę Dobrze ze ukradłem im łuk i strzały to mogłem przeżyć, jak widzisz mam tu swoje królestwo A te dzikusy boja się teraz nawet mojego dymu z komina. -Marek-w zamyśleniu powiedział Bogdan-ja tam wrócę i zrobię im Sajgon-nieruchomy wzrok miał wpatrzony w palące się drewno w kominku Wrócimy,razem.
46 odsłon

Komentarze (2)

Zaloguj się, aby dodać komentarz.

copelza 14 lat temu
nawet jak na prozę za blisko te drzewa na początku:) to drugie można zastąpić pniem, czy najniższym konarem. coś tam se znajdziesz. ale całkiem fajne opowiadanko, z jajem:)
chesterfield 14 lat temu
za blisko te drzewa racja.
1 online

Menu

Dodaj wiersz

Zaloguj się lub załóż konto, aby dodać wiersz.

Dodaj wiersz
Twoje konto
Shoutbox
0 online
Zaloguj sie aby pisac w shoutboxie