Przejdź do treści

Mech w słowach

Roszadą wspomnień wyruszyło na łowy. Zanim wstał świt, obudzony niczym przebiśnieg na wiosennej łące. Tworzyła się bezwolna cisza i śpiew ptaków mrowił po kościach. Rozbrzmiewały po polach melodie starodawne. Wyciągane jak guma do żucia wraz zapalnikiem dziadka Eugeniusza. Z ręki do ręki. Przekazywana. Nie wiadomo po co? Stan jak zwykle nic nie mówił. Budował jedynie tak jak dziecko chore na autyzm swoje mandale. Układał w pokoju ze sterty obuwia wyspy. Statki odpływające do ciepłych krain. Nad głową wisiały żyrandole nadtłuczone. Podłogi podgnite. Dziury w belkach. Szkatułki wypełnione trotylem. Stan nie był dzieckiem na pokaz. Rodzina wstydziła się jego różnorodnych hobby. Myślami zawsze był zupełnie gdzieś indziej. W wolnych chwilach stąpał po lodowcach. Wyprawy i bitwy toczył w najodleglejszych zakątkach świata. Jego bujna wyobraźnia przenosiła go tam gdzie tylko chciał. Nie chorował. Po prostu żył własnym życiem. Wizualizował przyszłość. Marzył jedynie o wyrwaniu się z krainy słów pokrytej mchem.
72 odsłon

Komentarze (3)

Zaloguj się, aby dodać komentarz.

feliks1410 14 lat temu
wolę paprykę :)
JKZ007 14 lat temu
Stan był zbieraczem:) cholera ciężko z takimi wytrzymać:)
gizela1 14 lat temu
ale miał bajzel
3 online · Bieta, ibis49

Menu

Dodaj wiersz

Zaloguj się lub załóż konto, aby dodać wiersz.

Dodaj wiersz
Twoje konto
Shoutbox
0 online
Zaloguj sie aby pisac w shoutboxie