Przejdź do treści

Pejzaż wiejski z cyklu Kuchenne Opowieści

Nazajutrz. Ptaki rozglądały się, gdzie wylądują. Ich lot nad domami z czerwonych dachówek przybierał dziwne kształty, układały się w elipsy znaki horoskopów. Pejzaż z lotu ptaka wygląda zupełnie inaczej niż z ziemi. Sino błękitne niebo przeplatało się z kolorowymi jak bańki mydlane chmurami. Siedziała panna Alina i zbierała jajka w zagrodzie. Psy ujadały. Cicho i niemrawo. Jedynie w swoim traktorze wujek Eryk wyjeżdżając z szopy zakłócał ciszę. Codziennie miał on trudności z traktorem, nie bardzo wiem, co do baku wlewał, ale to chyba była jakaś mieszanka. Nie ciekawie pachniało, nawet zające na polanie szybciej biegały. Sarny i jelenie prawdopodobnie nie chciały słyszeć tego warkotu, to ukryły się w pobliskim lesie. Ogród, las, wieś, pięknie pachniała zawsze o świcie. Uwielbiałem podglądać to życie, kiedy tam mieszkałem. Cóż, nadeszła jesień i wszystkie moje przyjemności musiałem odłożyć. Pisanie na później. Trochę mi szkoda. Ale dzieci i żona też chcą mnie na trochę w domu. Jutro dopiszę koleją opowieść.
50 odsłon

Komentarze (2)

Zaloguj się, aby dodać komentarz.

JKZ007 14 lat temu
Opowieść musi mieć zakończenie - fajnie się wpisywałeś i uszło powietrze i choć to nie wiersz to przeczytałem z przyjemnością, ale brakuje końca, ten który proponujesz nie jest za bardzo do przyjęcia, jak dla mnie :)Pozdrawiam
artpla 14 lat temu
powrotna opowieść.... bywały bardziej zawinięte:)
4 online

Menu

Dodaj wiersz

Zaloguj się lub załóż konto, aby dodać wiersz.

Dodaj wiersz
Twoje konto
Shoutbox
0 online
Zaloguj sie aby pisac w shoutboxie