Przejdź do treści

Koniczynka cd 3

cisza jest miejscem niewypowiedzianej nadziei sen przebiera fabułę przez palce przed świętami przechadzam się po parku mam ulubioną ławkę gdzie śrubokrętem wyrzeźbiłam swoje inicjały wysłużona popękana pamiętam że w tamtym roku ktoś przemalował ją na kolor matowy przychodzę tu jako obserwator osoba podpatrująca nieznajome twarze drzewa pobliskie samochody ta sama godzina dzień i mężczyzna z partnerką naprzeciwko ona siwa kobieta w średnim wieku zgarbiona wygląda o parę lat więcej od faktycznego stanu on z haczykowatym nosem zarostem i przebiegłymi oczkami siedzą nie odzywając się do siebie słowem widać że nie darzą się przesadną sympatią a jednak co roku siedzą razem na tej ławce jakby to było ich jedyne wspólne przyzwyczajenie jakby nie było już nic w tym pieprzonym życiu co mogłoby ich jeszcze jakoś połączyć naciągam kaptur głębiej na głowę pamiętam te twarze cuchnący oddech pijaka i kobietę która broniła jego awanturnicze usposobienie odczekuję pięć minut które wydają się wiecznością i odchodzę jak przed laty
75 odsłon

Komentarze (0)

Zaloguj się, aby dodać komentarz.

Brak komentarzy. Bądź pierwszy!

3 online

Menu

Dodaj wiersz

Zaloguj się lub załóż konto, aby dodać wiersz.

Dodaj wiersz
Twoje konto
Shoutbox
0 online
Zaloguj sie aby pisac w shoutboxie