Przejdź do treści

Kresy czasu

Egzystencjalne
poruszyłem ranki smagającym wiatrem uniosłem gazetę z informacją jutra kiedy wrzos wilgotny stanowi uciechę ja przechodzę klify szeleszcząc barwami jeden mały fokus tworzy podświadomość podest przeobrażeń snuje nagie cienie tam gdzie te przecznice nadają kierunki wzrok jest wciąż ubogi chowam do kieszeni czas jest jak leczenie walczy z symptomami zatrzymuje przestrzeń wtedy kiedy trzeba albo kroi raka co trzyma na lędźwiach rękę już sflaczałą padoki do nieba wyróżniając końce masowych wybiegów szuka alternatyw dla dzikiego zwierza gdyby jednak zwątpić i pójść w ciemną stronę czeka tam mielizna grząska i nieświeża więc gdy poruszamy zbolałe kończyny róbmy to wciąż z głową a nie inną częścią tamto kiedyś uschnie kres zapowiadając niczym stare liście na koronie drzewa
71 odsłon

Komentarze (1)

Zaloguj się, aby dodać komentarz.

duch44 13 lat temu
troche przegadałeś ale wiersz zasługuje na wyróznienie
4 online · flora_pisze

Menu

Dodaj wiersz

Zaloguj się lub załóż konto, aby dodać wiersz.

Dodaj wiersz
Twoje konto
Shoutbox
0 online
Zaloguj sie aby pisac w shoutboxie