Przejdź do treści

w ciszy

O życiu
brak mi przestrzeni w smogowym mieście łopotu skrzydeł i szumu drzew kojącej smutek zielonej pieśni łagodnej fali i krzyku mew brak mi szepczących leśnych strumieni płonących maków wśród złotych zbóż nieba w błękitnej jeziora toni gwieździstych lilii i dzikich róż wciąż ta tęsknota nieugaszona która nawiedza duszę we snach prowadząc nocą przez dzikie pola gdzie wróżki tańczą wśród bujnych traw tam aniołowie graja na lirach a złote włosy im plącze wiatr słowa miłości po lasach płyną i Bóg łaskawiej patrzy na świat miasta niech krzyczą milionem świateł tysiącem reklam i magią lóż ja pragnę tylko nad brzegiem stawu słuchać rozmowy niewinnych brzóz
99 odsłon

Komentarze (5)

Zaloguj się, aby dodać komentarz.

zyga66 11 lat temu
natura, lato, to je to :)
jaropasztii 11 lat temu
to je super ...:)Pozdrawiam ciepło...:)
Pixie 11 lat temu
sielanka...:)
ibis49 11 lat temu
Dziękuję Wszystkim za komentarze i serdecznie pozdrawiam:)
Fajnie napisane, ale dysonans z tymi aniołami i bogiem... dal mnie dysonans nie dla katolika oczywiście...
3 online

Menu

Dodaj wiersz

Zaloguj się lub załóż konto, aby dodać wiersz.

Dodaj wiersz
Twoje konto
Shoutbox
0 online
Zaloguj sie aby pisac w shoutboxie