Przejdź do treści
jak ćma szuka nocy oszukana płonieniem świecy drżącym trzepotem zawija banknoty dusz kroczy bladym świtem miesza się życiem tu i tam zapomniane słowa wyskrobuję z szuflady płonie tęcza z nią pedały serca biciem oddechem życia klękam przed samym sobą bo nie ma nikogo by uwierzyć w błocie grzechu chylą czoła barbarzyńcy co w słońcu giną grzechy prawda ukryta póki co gdzieś na dnie tępy ludzie z ciemnogrodu pchasz życie prosto nad przepaści czeluści złamany grosz w kieszeni śmierdzi krwią zmarszczony jak rodzynek budzisz się ze snu bolą golenie słowa trawią treść ćma duchem nie morduj jej niechaj płynie od okna po kres
67 odsłon

Komentarze (1)

Zaloguj się, aby dodać komentarz.

Pixie 12 lat temu
moja mama kiedyś napisała podobny wiersz o ćmie, która leci do światła mimo, że wie, że się sparzy...
5 online

Menu

Dodaj wiersz

Zaloguj się lub załóż konto, aby dodać wiersz.

Dodaj wiersz
Twoje konto
Shoutbox
0 online
Zaloguj sie aby pisac w shoutboxie