Przejdź do treści

na oceanie

Melancholia
przytłaczająca północ gwiazd miliardy spadające meteory jak leonidy samotnie po nieskończoności oceanów ze snów najgłębszych płynie w eterze wyłania się w szalupie spękane serce rozdarte wnętrze rozpacz przestrzenna bez wody wyłącznie słone łzy na języku toną moczą koszulę już zmoczoną odludne uczucia lękiem posmarowany chleb spotniały od żalu nikt nie usłyszy nikt nie woła pustka głucha chluśnięcie rekinów żarłocznych choroba morska która przychodzi znikąd jak deszcz po ciszy odległej enigmatycznej głębiny by stopy osuszyć na brzegu wolnej wyspy mikro świat ciągła walka o spokój oczy półotwarte ciężkie powieki wiatru smaganie rozprasza myśli pot pomieszany ze strachem wszystkich duchów Bóg oceanów i mórz popatruje czasem sprawdza naszą walkę przebiedować to cud stać się bohaterem marynarzem przegrać z żywiołem tylko Robinson Crusoe walczyć o dzień o noc silniejszym być by powrócić nowo narodzonym do świata żywych żmij jadowitych
66 odsłon

Komentarze (1)

Zaloguj się, aby dodać komentarz.

jaropasztii 7 lat temu
Dziękuję...pozdrawiam
5 online

Menu

Dodaj wiersz

Zaloguj się lub załóż konto, aby dodać wiersz.

Dodaj wiersz
Twoje konto
Shoutbox
0 online
Zaloguj sie aby pisac w shoutboxie