Przejdź do treści

wykończenie Leona

• Wspomnienia
idą parami idą dni nasze płacz nie ma miejsca nie dla nas poddanie w naszym mieście żyje coś więcej niż my sami spękany dzban w mej ciężkiej głowie ulice czarne chodniki szare betonowe ciężkich myśli wymiana stłuczone szkło ławka popluta nie ma gdzie siąść dalej aleja lamp co druga mruży oczy wypijemy butelkę wina Leon ledwo się trzyma jeden łyk leży jak byk trawił zieleń parku co mam zrobić gdy świt nieśmiało patrzy prosto w oczy brak sił ale daję radę biorę go do siebie niech prześpi się na tapczanie w południe nad staw by dalej grać
78 odsłon

Komentarze (0)

Zaloguj się, aby dodać komentarz.

Brak komentarzy. Bądź pierwszy!

2 online

Menu

Dodaj wiersz

Zaloguj się lub załóż konto, aby dodać wiersz.

Dodaj wiersz
Twoje konto
Shoutbox
0 online
Zaloguj sie aby pisac w shoutboxie