Przejdź do treści

Bez Nazwy

Lekkość stanowczej nierozumnej pochodnej Unoszę co ranek a wieczorem kończę Bliskość z daleka choć czekać nie zwlekam I pora na jedno co drugim się wspiera Ewentualność niezgubna wzmożona siłą głosu Coś chwyta normalność za uszy I znika by pojawić się znów jeszcze raz Estetycznie śmiejąc się do nas obojga Krocząc po zmiennej paraboli i skacząc Łaskocząc pojętność dobrowolnie kwitnąc Yesterday.. Today.. Tomorrow Sometimes I feel that you are very close
74 odsłon

Komentarze (1)

Zaloguj się, aby dodać komentarz.

kuys 14 lat temu
jeden z najlepszych Twoich, nieważne czy będzie tu milion minusów, uniosłeś mnie ponad blok, ponad chmury.
4 online

Menu

Dodaj wiersz

Zaloguj się lub załóż konto, aby dodać wiersz.

Dodaj wiersz
Twoje konto
Shoutbox
0 online
Zaloguj sie aby pisac w shoutboxie