Przejdź do treści

o zmierzchu

porankiem jestem
jasnym lecz zdradliwym
kiedy dojrzewam staję się silna
i bez kompleksów
jednak mglista niepewna droga
moją przyszłość nocy odda

jestem odkrywcza dumna i złośliwa
tuląc się w południe
jak w białe kokony
tarzam się w trawie mokrej i zielonej
krzyczę bez sensu w pustym pokoju

weź mnie o zmierzchu
jak zimną potrawę
gdy szare godziny śniegiem nas okryją
namaluj słońce
ogrzej moje dłonie
niech stanie w miejscu czas uciekający
53 odsłon

Komentarze (0)

Zaloguj się, aby dodać komentarz.

Brak komentarzy. Bądź pierwszy!

4 online

Menu

Dodaj wiersz

Zaloguj się lub załóż konto, aby dodać wiersz.

Dodaj wiersz
Twoje konto
Shoutbox
0 online
Zaloguj sie aby pisac w shoutboxie