Przejdź do treści

oczy

błyszczące szmaragdy klejnotem bogatym
świecąc nadzieją i wpatrzone w przyszłość
śmiejąc się naiwnie do siebie i w węgiel
nieraz skazane na próbę przetrwania

drżące powieki w matni czarnych spojrzeń
w nocy pierwszej lecz nieostatniej
jak w lekkim amoku kiedy pijak
nie dosięga wyborowej wódki

bojąc się wyszarpują po kolei rzęsy
wśród głosów chrapiących
jak chwasty niepotrzebne
taniec z szablami kończy się o świcie

wychodzą ludzie pracą zmuszeni
która ich głowy bolące zapłatą kusi
modlą się święci obiecują lepsze życie
rozsypują nadzieje w głuchym niedostatku

kipią złością niechętne mieszczuchy
w niewielkim mieście królowie dumni
unieść się pragną ponad szczyty górskie
przymykają oczy nerwowym tikiem warg
niepotrzebnie
55 odsłon

Komentarze (0)

Zaloguj się, aby dodać komentarz.

Brak komentarzy. Bądź pierwszy!

3 online

Menu

Dodaj wiersz

Zaloguj się lub załóż konto, aby dodać wiersz.

Dodaj wiersz
Twoje konto
Shoutbox
0 online
Zaloguj sie aby pisac w shoutboxie