Przejdź do treści

'Sen modrooki na mnie kiwa...'

Znowu ponosi mnie w liryczność – oznaka, że za dużo czasu? Przestrzeń się kurczy, tracę ścisłość, choć chcę uniknąć ambarasu, w który mnie wkręca mimozami nadmiar – mierzony godzinami. Bzy i konwalie już przekwitły – oparłam się skutecznie woniom. Słowik za oknem tęsknie pyszczył, więc wyciszyłam – no i koniec. Przestał mi śpiewać serenady, gdy wygwizdałam: „nie dokazuj!” Lecz wobec czasu jestem w kropce. Ni przespać chwil, ani pogonić. Już metafora w pierwszej zwrotce niezawisłości czasu broni. Jego płynięcia własnym tempem. I jakby ktoś przywalił w gębę - tonę w nim cała i w Grechucie! I sam mi tańczy palec w bucie. A te konwalie, bzy, mimozy - te wytrącone z poetyki, wplątują się w rozsądną prozę - zdania składają w erotyki. Pełne wzdychania (wentylacja fraz, które miały nie przerastać). Szukam sposobu – może fortel - przespać tę chwilę, która zwodzi, nie dać jej szansy, by ad mortem wciągała w otchłań bzów powodzi, ulotnych mimoz, nut konwalii... I tych nieznośnych ptasich arii. Znowu ponosi gdzieś w lirykę, która napawa mnie dreszczykiem. Wcześnie układam się do snu 'w smutnym kolorze blue'.
67 odsłon

Komentarze (2)

Zaloguj się, aby dodać komentarz.

pańcia 12 lat temu
Serdecznie Cie pozdrawiam Droga Eforo :)))
Helen 12 lat temu
Zabawnie Pańcia;)))podoba mi się 2 i 3 strofa fajnee;'))))pozdrawiammm

Menu

Dodaj wiersz

Zaloguj się lub załóż konto, aby dodać wiersz.

Dodaj wiersz
Twoje konto
Shoutbox
0 online
Zaloguj sie aby pisac w shoutboxie