Przejdź do treści

Epilog parkingowy

Od siebie
Zaparkowałem chropawy tekst ( miałem przy tym stłuczkę z podświadomością) Tym samym odebrałem mu odrobinę wiary w mądrość kierunkowskazów Teraz formuję okaleczone krawędzie na gładko niczym raz na zawsze ustalone miejsce i układam w garbate sterty jego wolną wolę Kiedy płonie w piecu mogę mu ofiarować tylko dym ( może coś znaczy taka lekkomyślność w drodze przez komin) od samotności do samotności Chromy był ten tekst wszak kiedy mówi się tylko do siebie pisze się także w bezruchu (dlatego swobodnie pali się cały nigdy niedrukowalny almanach moich bękartów) ten basowy lament głuchoniemoty wykłócającego się o miejsce na parkingu jakby miało to coś wspólnego z jego miejscem na grób Zupełnie jak w kinie na czeskim filmie rząd trzeci miejsce pięćdziesiąte pierwsze Dokonało się i poniosło wskrzesić jakąś nieważną chmurę
57 odsłon

Komentarze (0)

Zaloguj się, aby dodać komentarz.

Brak komentarzy. Bądź pierwszy!

5 online

Menu

Dodaj wiersz

Zaloguj się lub załóż konto, aby dodać wiersz.

Dodaj wiersz
Twoje konto
Shoutbox
0 online
Zaloguj sie aby pisac w shoutboxie