Przejdź do treści

ucieczka

zagląda z nieba do mego pokoju
słucham bezdusznej mowy wiatru, chwytam
w dłoń kamień, on jedyny ostoją spokoju
spowiada się z bólu noc księżyca blaskiem obmyta

syn marnotrawny ,powrócił z doliny światłości
przeklnij mnie Boże ,zbyt często kłamałem
bo z duchem i z wiatrem swe życie sprzedałem
Pozostał swym każdym odbiciem przeszłości

Zatrułem się jabłkiem, jabłkiem Adama
Straciłem więcej niż Stanisław Farion utracił
Spłonął mój mundur i płonąca strzała
chybiła, ojcze czy być mi wybaczył?
62 odsłon

Komentarze (0)

Zaloguj się, aby dodać komentarz.

Brak komentarzy. Bądź pierwszy!

3 online

Menu

Dodaj wiersz

Zaloguj się lub załóż konto, aby dodać wiersz.

Dodaj wiersz
Twoje konto
Shoutbox
0 online
Zaloguj sie aby pisac w shoutboxie