Przejdź do treści

Ty miałaś śmierć niebiesko-bladą...

O życiu
I Ty miałaś śmierć niebiesko-bladą Z wikliny plotłaś puste kosze I posyłałaś w morską ciszę W kobiecych palcach rozmiękczałaś Bezwładny wiecznie boży korpus, Ja miałem za to psa w malignie Oczy płaczliwe, Wył wzburzony O moje mięso nad przepaścią Ty wieczne objawienia lody Skuwałaś mężnie Pod oszronionym grobem zwątpień II Zgniła do kości, bezkobieca Łasiłam się o Pańską wolność Wióry zbierałam, niebacząca na nic Śmieci u wrót paliłam nocą, Aby Głód oszołomić, Cielesny głód na noże nabić Strawiona łuna dwóch żołądków, Zakwitła w hołdzie parze zakochanych III W koszyku leżał mały władca, spokojny błękit muskularny Rozkosznie tlił się tuż ponad nim Wydobywałem w niepokoju Czucie me dawne Spod prakopuły niemowlęcej Czujnie obszytej pogańskimi znaki Echo wznosiło swe bezradne ręce W geście hallali, ponad dziecka czaszkę IV Krecich odnóży hekatomby Tańczyły kornie w cichych parach U gór podnóży, Zapomniane Ja podrzucałem je, bezradny, w ołtarza Twego piękne strony Wycinki życia zmiętoszone V Twójże to strzęp jest, jońska zmoro Urwał się z sukni ślepot barwnych? Kret przecież oczu ma dwie pary I wszystko poznał bardzo dawno
57 odsłon

Komentarze (4)

Zaloguj się, aby dodać komentarz.

merlin39 13 lat temu
ciekawy ale nie wszystko rozumiem :-) pozdrawiam
gizela1 13 lat temu
kosz
gizela1 13 lat temu
kosz
gizela1 13 lat temu
kosz
3 online

Menu

Dodaj wiersz

Zaloguj się lub załóż konto, aby dodać wiersz.

Dodaj wiersz
Twoje konto
Shoutbox
0 online
Zaloguj sie aby pisac w shoutboxie