Przejdź do treści

23:11

nie często zdarza się wspólny horyzont [ nigdy zdarza się wspólny horyzont ] w oddali kilometry zdarzeń zanika zasięg satelita po drugiej stronie ulicy krąży nad latarniami puste fale palcem dociskam klawisze żale dzwonią nieustannie <nieodebrane> zawisłe nad przejściem dla pieszych czarne miesza się z białym zapach złocistych chryzantem w pomarańczach i kawie zamknięty w kołach dym tańczy w parze tak żegnam niedospane sny dryf wokół planet pozostaje zamazane szkło zalewane czterdziestoprocentowym wrzątkiem łzy ciążą w umyśle nieustanną grawitacją płoną cienie po ścianach chodzące zaczynają spadać zacieram korektorem na jałowej bieli wiersze zarysowane piórem kruche słowa pękają pod ciężarem ręki witraże i dźwięki nikną przestrzeń obumiera co z tego kiedy mówią że wychodzisz na balkon malować zachodzące słońce patrzę na nie bez końca lecząc czasem rany znam kawałek historii i wyciągam wnioski przemierzając od faktów do wyobraźni spokojniej wyrywam kartki z pamiętnika kochanki i kalendarza minionego roku tkwię na przystanku za rękę trzymając początek dalszej drogi [ jazda na gapę ] skończona od dziś kasuję bilety
91 odsłon

Komentarze (1)

Zaloguj się, aby dodać komentarz.

tomek1972 12 lat temu
zawsze, czasem zbyt późno/za poźno dostrzegana, ale jest
8 online

Menu

Dodaj wiersz

Zaloguj się lub załóż konto, aby dodać wiersz.

Dodaj wiersz
Twoje konto
Shoutbox
0 online
Zaloguj sie aby pisac w shoutboxie