Przejdź do treści

23:50

dwudziesta trzecia pięćdziesiąt myślę o samobójstwie jakiego codziennie dokonuje to miasto mam wrażenie że jestem jedynym żyjącym człowiekiem reszta to otaczająca pustka i sztuczna jasność ulice odziane przemoczonymi liśćmi wpychają żółte światło w szczeliny popękanych murów szczerzących cegły przebarwieniem mijającego czasu huśtają rynny zaspane od ptaków deptakiem idą ławki nikogo... prócz kotów plączących własne ścieżki wśród dźwięków klimatyzatorów zagłuszanych segregacją śmieci przez ubytki egzystencji za dnia stojące w bramach ciągle spragnione życia wyżymają butelki jest takie miejsce dające nadzieję koło którego zawsze przechodzę wtedy zamykam oczy tak żeby poczuć jak dojrzewa chleb rankiem przebudzi uśpionych ludzi wypełni ulice do godziny dwudziestej trzeciej pięćdziesiąt po... spaceruję w kadrze cmentarza
70 odsłon

Komentarze (0)

Zaloguj się, aby dodać komentarz.

Brak komentarzy. Bądź pierwszy!

1 online

Menu

Dodaj wiersz

Zaloguj się lub załóż konto, aby dodać wiersz.

Dodaj wiersz
Twoje konto
Shoutbox
0 online
Zaloguj sie aby pisac w shoutboxie