Przejdź do treści

Ewa ( Żadna)

w anatomii człowieka nic tak nie gra jak czas za którym zerka przez ramię zazwyczaj ściąga nadmierność chmur bądź Słońce zbyt blisko twarzy a to parzy kiedy to pierwsze ocieka powieka nie zawsze może zamknąć oczy na czas wymierny dla chwili łzawienia ściekającego po rzęsach w pełnym blasku miraży gdzie umiar rozsądek rozwaga jabłoni zbyt wiele jednocześnie za mało tyle wyciągniętych dłoni próbuje zerwać najsłodsze wygnanie z Raju zazdrosnym ego chce zostać jednocześnie Adamem i Ewą pytam przechodząc za czym i czemu w tańcu opętanym stoją brak odpowiedzi jedynie wpatrzenie w drzewo na których grzech jabłkami dojrzewa a wąż przemawia tak uroczyście z laurowym liściem w podniebieniu i jadem na dwój ząb sumieniu waży uległe kilogramy dusz zatrzymał się czas fragmentem przestrzeni świat zmienił kształt z płaskorzeźby w kulę nastąpiła chwila kiedy pytania okazały się zbędne słowa rozpędem waliły w ciszę zamydlenie nie pękło nie przebiły krzyku spadły niepotrzebne jedynie stopy krwią wdeptywały je w ziemię nie dowierzałam ujrzałam prawdziwego Adama istnieje nie jest legendą spisaną w obłędzie pierwszej kobiety mogę dosięgnąć ciała dłoni w zamian za odrobinę czerwieni tak sądzę po jego wyrazie twarzy
50 odsłon

Komentarze (0)

Zaloguj się, aby dodać komentarz.

Brak komentarzy. Bądź pierwszy!

2 online

Menu

Dodaj wiersz

Zaloguj się lub załóż konto, aby dodać wiersz.

Dodaj wiersz
Twoje konto
Shoutbox
0 online
Zaloguj sie aby pisac w shoutboxie