Przejdź do treści
nastało koty wyszły zewsząd płoty ugięte szczeblami macały resztkę niedojedzonych półmisków a szczury siedziały cicho ciszej niż ryby wiszące w dymnej polewie tak wypada kiedy ślina rozpuszcza widelec opatulony kocem siedziałem a kraina nadchodziła wtapiała się w stoły i krzesła nie wiem czemu śmietniki pełne ekologicznej propagandy grzmiały za dwa tygodnie zabiorą nas wszystkich rozstrzelani na części bardziej wymienne będziemy pisać do siebie niby listy zielone oczy mrugały nie za często wypatrzona ofiara miała szczęście ujrzeć Słońce nie goście opadli w ciemnościach parującej wódki tylko zbyt gęste niebo które w niezapamiętanej ciemności milczało niezwykłe a stało wszystko a nic się nie ugięło norma wypracowana na twarzach spleśniały banan jak kiełbasa zbyt wyprostowana zaczerniła ognia iskry aby do poranka dorzucić spalony chleb a przecież w perspektywie minut długiego grillowania nie ma znaczenia czas i smak tolerowania za chwilę nadejdzie zadufane Słońce zakończy pielgrzymkę gości naderwanych telefoniczną zapowiedzią nastąpi cisza z gardeł wyrwaną subtelnością w tedy odpocznę nad kubkiem sproszkowanego rosołu i trawnika pełnego śladów bydła gonionego przyzwoitością
57 odsłon

Komentarze (1)

Zaloguj się, aby dodać komentarz.

feliks1410 13 lat temu
a mnie nie.
3 online

Menu

Dodaj wiersz

Zaloguj się lub załóż konto, aby dodać wiersz.

Dodaj wiersz
Twoje konto
Shoutbox
0 online
Zaloguj sie aby pisac w shoutboxie