Przejdź do treści

Niepamięć

Miłosne
rozebrałem ją pewnej nocy przyszła sama tak długo czekałem aż jej włosy otulą kolana siedziałem wpatrzony w jezioro lustrowało niebo a cisza tak bardzo krzyczała biała jak mleko płomienie grzały rozbawionych próżnością gości ślepych i głuchych na łzy samotnej bezradności jednym skinieniem zabrałaś duszę a potem ciało do raju nad skrajem pomostu tam to się stało w objęciach splecionych księżyca spojrzeniem dałaś mi usta odziane miętowym oddechem nie odmawiałem przyjąłem z zachwytem przecież czekałem na jedną przy Tobie chwilę opadaliśmy wraz z gwieździstym niebem pomiędzy źdźbła trawy spinając nagie cienie gubiąc przy tym resztki zbyt ciasnej przyzwoitości tuliliśmy twarze omdlałe na tle niemoralności wiecznością stało się przemijanie czasu coś w nas grało i pachniało zapachem lasu nie mogliśmy przestać milczeć nie oddychaliśmy a dłonie drżały niczym osikowe bukiety liści zostaliśmy gdy wszyscy za nami wołali ukryci w ciemnościach płynęliśmy na fali znikaliśmy za horyzontem ludzkich języków byliśmy dla siebie i dla swoich dotyków nie żałowałem gdy rankiem przebudzony byłem sam jak w śnie rozkoszą odurzony w śnie ? do dzisiaj nie jestem niczego pewien bo gdy przechodzisz patrzysz tamtym niebem
92 odsłon

Komentarze (3)

Zaloguj się, aby dodać komentarz.

ryty 13 lat temu
styl jakby znajomy;) e(u)fory-styczny! ;D
tomek1972 13 lat temu
zgadza się bo lubię ją czytać :)
tomek1972 13 lat temu
sorry bardzo lubię Ją czytać :)
2 online

Menu

Dodaj wiersz

Zaloguj się lub załóż konto, aby dodać wiersz.

Dodaj wiersz
Twoje konto
Shoutbox
0 online
Zaloguj sie aby pisac w shoutboxie