Przejdź do treści

Noc

tu noc przechodzi przez szpary wypełnia szklankę i zapach herbaty mignięciem oka przenika źrenice przepływa przez duszę w niej kwitnie obficie a życie nabiera piękna oczy przyzwyczajając do zmroku krok po kroku nadchodzi spokoju gdzieś w kącie słychać ciche psa sapanie może to senna jawa o wielkiej kości a może o pachnącej kiełbasie i czasie kiedy patyk stał się sednem radości ćmy nie tłuką skrzydeł o lampy światła pogaszone w oknach jedynie migoczące gwiazdy i firana utkana z koronek to świeże powietrze co płuca wypełnia ta pełnia po której spać nie można a jedynie lunatykować po bezdrożach tu na strychu myszy kotom języki wytykają a one leniwie zobojętniałe senne piją mleko wtulone w ciepłe siano taka natura widać by pazury chować kiedy nocna cisza zamilkło wszystko trawy przestały falować drzewa pociemniałe idą drogą przede mną ścieżka wąska wypina kamienie omijam je dotykam są jeszcze ciepłe sarny w oddali stoją za pasieką zapatrzone w przestworza czekają na melodię graną przez echo goniące nad plochliwą rzeką tu przystanę mógłbym klasnąć do życia je przywrócić lecz ja tylko patrzę w raz z nimi na mgłę która zaczyna się budzić a konie galopem do snu pędzą głowy zwieszając przeżuwają resztkę wrażeń pewnie marzą o wielkiej gonitwie przez prerie porośnięte ziarnem nie kładą się jeszcze czuwają pokryte niebem bezpieczne i moje to szczęście że w tym wszystkim jestem choć malutkim fragmentem
76 odsłon

Komentarze (0)

Zaloguj się, aby dodać komentarz.

Brak komentarzy. Bądź pierwszy!

8 online

Menu

Dodaj wiersz

Zaloguj się lub załóż konto, aby dodać wiersz.

Dodaj wiersz
Twoje konto
Shoutbox
0 online
Zaloguj sie aby pisac w shoutboxie