Przejdź do treści

Spazmaty

niezdecydowanie palcem przesuwam twarze krajobrazy ciągłego wyboru naczelnego samca lub samicy gotowej na poród codzienności spożywania czterdziestoletniego życia i ciała koło fortuny zaczyna się sypać staje się szczytem niemożliwości Syzyf upadł ledwo oddycha pod ciężarem własnej tożsamości nikt nie chce go ratować po co ma się zestarzeć lepiej niech zdycha jego wybór bezcelowości bycia sobą czasem tylko kości skłaniają do myślenia o wielkiej wygranej choć wiadomo że losem można tylko sobie podetrzeć nie żyć czekam na przypadkowość zdarzeń które pozwolą spaść o parę lat niżej choćby duchem i zachowaniem reszta i tak zostanie rozdarta dłońmi nowych pokoleń
58 odsłon

Komentarze (4)

Zaloguj się, aby dodać komentarz.

jaropasztii 12 lat temu
super wiersz ,bardzo dobrze piszesz.Pozdrawiam .
tomek1972 12 lat temu
dziękuję również twoje mi się bardzo podoba
K
kaja-maja 12 lat temu
zawsze zło sięga do kości jak też walki byków nie wygrywają byki tylko prawnicy
a w zyciu by oszacować czas i pomnożyć o wyższy rząd gdzie piekno jest na wyciągnięcie dłoni nawet w lustrze kryształowym w:);)
JKZ007 12 lat temu
niezłe:) w kości jednak trzeba umieć grać:)
4 online

Menu

Dodaj wiersz

Zaloguj się lub załóż konto, aby dodać wiersz.

Dodaj wiersz
Twoje konto
Shoutbox
0 online
Zaloguj sie aby pisac w shoutboxie