Przejdź do treści

Starość

Melancholia
co wieczór przeliczam ćmy krążące wokół pokruszonej lamy cienka wstęga przecina dym głaskając po skórze pożółkłe zmarszczki na dnie filiżanki garstka kawy rozwiewa aromat w pajęcze sidła stare krzesło skrzypi dechami budząc drzemiące od południa myśli kolekcja zdjęć zasłania kolana są dużo cieplejsze od zużytego koca zazwyczaj wspomnienia spływają po płucach w przeciętnym kaszlu prosto do serca drwa starczy by nie zamarznąć w rogu pokoju rękawiczki drzemią mróz niedługo zawita na oknach malując w oczach popękane marzenia doszła do mnie kilka lat temu w bólach stawów zesztywniałych kościach nie wierzyłem że we mnie istnienie przytulając do piersi malutkie wnuczęta lecz lustro nie kłamie będąc obojętne prawdę dnia jutrzejszego opowie po jednej godzinie wyrywając z życia powoli układa me ciało w grobie
62 odsłon

Komentarze (0)

Zaloguj się, aby dodać komentarz.

Brak komentarzy. Bądź pierwszy!

3 online

Menu

Dodaj wiersz

Zaloguj się lub załóż konto, aby dodać wiersz.

Dodaj wiersz
Twoje konto
Shoutbox
0 online
Zaloguj sie aby pisac w shoutboxie