Przejdź do treści

Ulica

nie możemy się dzisiaj spotkać przeszkoda prozaiczna ulica lewą stroną w tłumie znikasz ja po prawej szukam wytycznych krokami biała chusteczka opada na siniznę krawężnika przypływ rynsztoku porywa… wiatr w żaglach szarego miasta przeciągiem korytarzy trzaska okiennicami chmurami dotknięci w strugach grawitacji toniemy samotnie odbici spływamy z witryn pełnych parasoli bukiety liści rozrzucone między drzewami tracą kolory pod butami ziemia jakby niczyja …chciałbym zamieszkać w twojej torebce być szminką lusterkiem i definicją śmiejącej się twarzy okiem perskim pod powieką opadłą nasyceniem wilgoci podnoszę białą chusteczkę i chowam do kieszeni rozgarniam kałużę stopą a ona uparcie nie chce odparować kręgami znaczy centralny punkt postoju zastoju w jesieni smutku nie może zabraknąć więc czemu jeszcze się nie przyzwyczaiłem że kamienie opadają z kasztanami
58 odsłon

Komentarze (2)

Zaloguj się, aby dodać komentarz.

gizela1 11 lat temu
chusteczki i parasole są tu niepotrzebne...bo robi się delikatnie
K
kaja-maja 11 lat temu
jak to ulica,jak rzeka długa i też szeroka,w wielkiej ulewie błękitną
wstążeczkę zgubiłam,tuż przy krawężniku odplynęła,ale dogogoniłam
na szczęście przed jesienią w:)
4 online

Menu

Dodaj wiersz

Zaloguj się lub załóż konto, aby dodać wiersz.

Dodaj wiersz
Twoje konto
Shoutbox
0 online
Zaloguj sie aby pisac w shoutboxie