Przejdź do treści

z sobotą...w tle

wybudziła mnie zbyt wczesna pora za oknami noc niedospana ziewała rozhuśtana między drzewami łaskocze na przemian gwiazdy i ptaki siedząc na ganku otulony kocem zatrzymałem wschód uchem filiżanki zdmuchując poranny chłód pod stolik wyczekuję patrząc na łąki tam śpiew płynący z ciemności kreśli sylwetki puszystych postaci może to skrzaty budują gniazda w kępach budzącej się trawy albo żurawie osiadłe na polach straszą sarny a może wiosna głaszcząc po głowie śpiącą marzannę nuci nad brzegiem szemrzącą wodą to takie dziwne uczucie podobne do pstryknięcia palcami kiedy na chwilę przymykam powiekę a świat zmienia czerń kolorami i wynurza się nad drzewami oko rzęsami rozciągające pajęcze nici wiosenne źdźbło słodyczy którym maluję w pamięci pierwsze sobotnie przedwschodzie roku dwa tysiące czternastego
68 odsłon

Komentarze (1)

Zaloguj się, aby dodać komentarz.

Helen 12 lat temu
Ja za Dżozefemmm;))) też mi się podobaa, porównania bardzo ciekawe.....;))))) buziaki Tomaszu;P
3 online

Menu

Dodaj wiersz

Zaloguj się lub załóż konto, aby dodać wiersz.

Dodaj wiersz
Twoje konto
Shoutbox
0 online
Zaloguj sie aby pisac w shoutboxie