pytasz czemu
już nie przynoszę ci kwiatów
przekwitły lub zgniły
jak twoje oczy
pytasz czemu
nie ma cię w moich wierszach
jesteś
kraczesz czarnymi dziurawymi skrzydłami
pytasz czemu...
tyle barw
przez dziurkę od klucza
zawsze zazdrościłem ptakom
zdolności patrzenia z góry
ponad węzłami labiryntu
bez porannych pytań o drogę
każdego dnia
rozmodlonych w przestrzeni
bez słów...
w tajemnicy codzienności
w sekretnej skrzyni zwykłego dnia
szukam cię
między rytualnie utrwalonymi gestami
na fotografiach pamięci
o twojej twarzy
śledzę twe zmieniające się spojrzenia
zlizuj...