Przejdź do treści

samotna muszla skradła szum oceanu by być oceanem pozazdrościłam w dłoniach schowałam wiatr by stać się wiatrem łzami podlałam miłość by karmić się kochaniem coś po coś człowiek potrafi...

zbuntowany został za drzwiami anielska pycha nie pozwala mu wejść obraził się teraz moknie w deszczu obojetności chciał układać mi życie po swojemu a przecież to moje kawałki moja codzienność moja był już taki…

gdzie byłeś? obiecałeś być blisko gdy smutek się rozpanoszy łzy płynęły samotnie codzienność wiała chłodem pustka a w niej wspomnienie o tobie nie oddawaj mi kluczy do serca czekam

kogo obchodzi stary strych gdzie w kącie śpią wspomnienia? przez małe okienko ogladałam słońce było niebo nie ma nieba skradła go babka pajęczyna była miłość... ale kogo to obchodzi?

Bóg wychodzi z ukrycia spaceruje zapomnianymi ścieżkami sumienia zakurzona modlitwa litanie na skrzydłach ptaków psalmy próśb i codziennych żalów wraz z płatkami upadają na ziemie boli wszyscy depczą boli życi…

Oczy nocy

O sobie

wścibskie oczy nocy przyklejone do szyby czekają na sen szare łzy uciekają w ogrody niepamięci jutro anioł przyniesie mi biała kartkę życia dobranoc

zrzuciłam z pleców ciężar życia wcale nie zrobiło się lżej zapytała samotność ...łatwiej? nie mokro zrobiło się od łez gorzka codzienność idę sama mój anioł złamał skrzydło teraz on mnie potrzebuje życie…

natchniony wiatrem wiersz wysyłam w nieznane gdzieś po coś dla kogoś słowa ubieram w miłość do kieszeni wkładam kwiat szczęścia codziennie obrywam płatki kocha lubi szanuje pajęczyna wspomnień jak listonos…

w tłumie aniołów zawsze poznam mojego nieśmiałość ukryta w słomkowym kapeluszu pod białym płaszczem zapach nieba w spojrzeniu szaleństwo cóż za gość przyjaciel ciszy niezwykły kolekcjoner marzeń mój anioł

ach ten anioł co z niego za stróż robi co chce wraca nad ranem a potem długo śpi budzi się gdy samotność puka do serca nie chcę by odszedł w jego oczach jest niebo

mój anioł nie dał za wygraną dzisiaj uczył mnie latać białe niebo szaleństwo zmieszało się ze szczęściem na chwilę wyrosły mi skrzydła latam ponad szarym życiem

dzisiaj ja byłam stróżem dla mojego anioła nie był sobą zakochał się w życiu nie uczesał włosów niezdarnie włożył skrzydła biegał boso po trawie i skakał do nieba szczęśliwy szalony ludzki anioł

mój anioł zgubił pióra znowu co za niezdara włóczą się teraz niechciane niekochane rozmarzony wiatr układa je w wiersz i kładzie na progu marzeń

Toast

O sobie

uparta samotność nie chce odejść śmieje się z mądrych głów i zadartych nosów rozrywających niebo pustka uśpionej jeszcze nocy wznosi kolejny toast za życie i za skrzydła z antykwariatu wiary

16 online

Menu

Dodaj utwór

Zaloguj się lub załóż konto, aby dodać utwór.

Dodaj utwór

Twoje konto
Shoutbox
0 online
Zaloguj sie aby pisac w shoutboxie