I co teraz zrobi poeta?
Wieczorem przyszedł do mnie wiatr,
gdy piłam mleko z miodem,
zacząl wiać i szumieć-
musiałam go stłuc jak psa.
Miał dla mnie wieść
z najwyższych koron drzew.
Siedział przy stole, jak otępiały,
szlochał powiewem,
a później zawył przeraźliwie:
"Poezja umarła,
rozumiesz?!
Poezja nie żyje!"
Położyłam go na kanapie,
potem sama poszłam spać,
nie rozumiem dlaczego
wiał i szumiał jak głupi
przez jakąś, apokaliptyczną śmierć.
gdy piłam mleko z miodem,
zacząl wiać i szumieć-
musiałam go stłuc jak psa.
Miał dla mnie wieść
z najwyższych koron drzew.
Siedział przy stole, jak otępiały,
szlochał powiewem,
a później zawył przeraźliwie:
"Poezja umarła,
rozumiesz?!
Poezja nie żyje!"
Położyłam go na kanapie,
potem sama poszłam spać,
nie rozumiem dlaczego
wiał i szumiał jak głupi
przez jakąś, apokaliptyczną śmierć.
0
0
7 odsłon