Przez bezkresny pustyni piach,
Wędruje wielbłąd powoli.
Chociaż gubi kierunek raz ciach,
Podąża przed siebie atoli.
Aż tu hiena na piasku leży,
Chichocząc ze wszystkiego w koło.
Kiedy drwiną i śmiechem rzęzi,
Wielbłąda wyśmiewa wesoło
„O mój wielbłądzie, hi-hi, ha-ha!
Kto z nas lepsze widoki ma?
Jedno ciało, jedną głowę masz,
Na grzbiecie nosisz plecaki dwa!”
Hiena bowiem pęka ze śmiechu,
Jednak wielbłąd gniewu nie czuje.
Idzie spokojnie, bez pośpiechu,
Gdyż mądrość w nim ewoluuje.
Rozumie jej dzikie wołanie,
I to jeszcze z ogromną mocą:
Że hiena, co śmieje się ładnie,
Jest tylko hieną chichoczącą.
Wędruje wielbłąd powoli.
Chociaż gubi kierunek raz ciach,
Podąża przed siebie atoli.
Aż tu hiena na piasku leży,
Chichocząc ze wszystkiego w koło.
Kiedy drwiną i śmiechem rzęzi,
Wielbłąda wyśmiewa wesoło
„O mój wielbłądzie, hi-hi, ha-ha!
Kto z nas lepsze widoki ma?
Jedno ciało, jedną głowę masz,
Na grzbiecie nosisz plecaki dwa!”
Hiena bowiem pęka ze śmiechu,
Jednak wielbłąd gniewu nie czuje.
Idzie spokojnie, bez pośpiechu,
Gdyż mądrość w nim ewoluuje.
Rozumie jej dzikie wołanie,
I to jeszcze z ogromną mocą:
Że hiena, co śmieje się ładnie,
Jest tylko hieną chichoczącą.
0
0
4 odsłon