Wielkie słońce świeci w klatce,
tworząc na jego jasnym, pręgowanym futrze dodatkowe linie: cienie czarnych prętów.
Z wściekłością spojrzał w górę: światło przedzierało się przez zniszczone kraty!
Było obok niego na matach!
Czy słońce nie mogłoby rzucić się na ruszt razem z nim?
Czy gorące płomienie nie rozpuszczają się z ich wspólnego ciepła?
Słońce już nie jest tak gorące, jak kiedyś, gdy świeciło na odległym, wolnym niebie -teraz także, uwięzione, maluje cienie w tym lochu.
tworząc na jego jasnym, pręgowanym futrze dodatkowe linie: cienie czarnych prętów.
Z wściekłością spojrzał w górę: światło przedzierało się przez zniszczone kraty!
Było obok niego na matach!
Czy słońce nie mogłoby rzucić się na ruszt razem z nim?
Czy gorące płomienie nie rozpuszczają się z ich wspólnego ciepła?
Słońce już nie jest tak gorące, jak kiedyś, gdy świeciło na odległym, wolnym niebie -teraz także, uwięzione, maluje cienie w tym lochu.
0
0
4 odsłon