Wzniósł się i zniknął w chmurach,
a finał stał się cichą baśnią.
Pozostało jedynie słodkie wspomnienie
i ciężar życia dźwigany podwójnie.
Tęsknota, co za nim kroczyła,
przepadła w górze jak ptak,
pozostawiając zapłakane oczy i pragnienie, co gasło wraz z ciałem.
Gdy zasłoniły go świetliste chmury,
jak sen topniejący w blasku świtu,
nadszedł dzień trzeźwy,
pozbawiony złudzeń,
kiedy nadzieja upada i tonie.
Chmury zamknęły się za nim na dobre,
blask przygasł, cisza nastała,
a zgiełk ustąpił, gasząc echo jego imienia.
Lecz pamięć pozostała silniejsza
i nie sposób jej ugasić.
Zawsze w nim zakotwiczeni,
jak kwiaty palone słońcem,
płyniemy za Nim z doliny łez ku niebu
a finał stał się cichą baśnią.
Pozostało jedynie słodkie wspomnienie
i ciężar życia dźwigany podwójnie.
Tęsknota, co za nim kroczyła,
przepadła w górze jak ptak,
pozostawiając zapłakane oczy i pragnienie, co gasło wraz z ciałem.
Gdy zasłoniły go świetliste chmury,
jak sen topniejący w blasku świtu,
nadszedł dzień trzeźwy,
pozbawiony złudzeń,
kiedy nadzieja upada i tonie.
Chmury zamknęły się za nim na dobre,
blask przygasł, cisza nastała,
a zgiełk ustąpił, gasząc echo jego imienia.
Lecz pamięć pozostała silniejsza
i nie sposób jej ugasić.
Zawsze w nim zakotwiczeni,
jak kwiaty palone słońcem,
płyniemy za Nim z doliny łez ku niebu
0
0
5 odsłon