Kiedyś

Kiedyś upadnie gmach mego ciała,

misterne rusztowanie kości runie z hukiem

pod ciężarem własnego losu.

Pewne dotąd filary nóg spękają

i strzaskane zatryumfują nad dymiącą stertą gruzu...

Na jedno tchnienie przed tym

kolorowe ornamenty mych wnętrzności

zblakną w mogilnej ciszy

zabitych dechami okiennych tęczówek...



I pozostanie tylko to, co z zimnej cegły

czyniło Dom





Kiedyś...
0 0
13 odsłon

Komentarze (0)

Zaloguj się, aby dodać komentarz.

Brak komentarzy. Bądź pierwszy!

63 online
Zaloguj sie aby pisac w shoutboxie