Przejdź do treści
Czytanie

Samotny dźwięk.

Egzystencjalne
Chcę to wszystko namalować. Zacząć od lekkiego zarysu, Na przemian: oddalających i przybliżających się Szczytów dzikich wieżowców. Szarości i czerwienie osnute Białym dymem. Gdzieniegdzie przebijająca się zieleń, Mechanicznie sadzona - chemicznie nawożona, Fizycznie nierzeczywista. A na niebie czas zatrzymałby się Aby żelazne samoloty Zdążyły zając się Ogniem sensacji i mediów. Nie można pominąć Ośrodków religijno-rozrywkowych owego obrazka. Na wzór chwalebnego Absolutu Powstająca wiara rości sobie prawo Do umysłów ludzi. Tłum wiernych pędzi do Kasyn Ryzyka i Sukcesu, Zamawia kolejną kolejkę i czeka Na zbawienie. Nałogi mijając sklepowe wystawy Grzecznie skłaniają głowę W kierunku coraz zimniej i bladziej świecącego słońca. Jednak najżarliwiej pozdrawiają nocą, Kiedy już tylko gwiazdy mogą je dostrzec. W lewym, dolnym rogu tańczy światłocień. Widzisz? Ile potu trzeba wylać, Ile ołówków połamać, Ile cierpliwości stracić, Aby to dostrzec. Jednego człowieka! Który jak samotny dźwięk, Po prostu nie pasuje tu i ówdzie. Brzmiąc niszczy pozorną harmonię, Podporządkowany i zepchnięty na kraniec płótna.
91 odsłon

Komentarze (0)

Zaloguj się, aby dodać komentarz.

38 online

Menu

Dodaj utwór

Zaloguj się lub załóż konto, aby dodać utwór.

Dodaj utwór

Twoje konto
Shoutbox
0 online
Zaloguj sie aby pisac w shoutboxie