Niegdysiejsza zaraza

Niegdysiejsza zaraza trawi umysły

rosa kapie z oczu, raz po raz

ludzie staczają się na bezdechu

my tkwimy w tym samym od lat.

Godzinami wpatrzeni w ściany szpitalnych okien

zamyśleni, zasmuceni

nonszalancko dumamy,

nad istotą człowieczeństwa.

Mówiąc sami do siebie, w ciemnym pokoju,

gubimy się powoli, lecz wciąż tkwimy.

Niegdysiejsza zaraza zjada ten świat.

Rosa już nie kapie teraz płynąć nastał czas.

Gdy słońce zaszło, gdy prądu brak ,

w ciemności siedząc myślimy wciąż.

Czy warty jest świata , oddech człowieczy?
0 0
8 odsłon

Komentarze (0)

Zaloguj się, aby dodać komentarz.

Brak komentarzy. Bądź pierwszy!

8 online
Zaloguj sie aby pisac w shoutboxie