Sjerżant Piepier

O życiu
Na dużym placu przysiadł strach.
Od wschodu hałasował szatkowaną kapustą,
a po przeciwnej stronie trzaskiem ścinanych jodeł.
W lewym rogu było ciszej.
Tam, tylko skrzypiały naprężone liny,
aż do palców stóp,
które niedawno rozpaczliwie chciały dotykać ziemi.

Otwarto bramę.
W szumie kufajek o ziemistych twarzach
dał się słyszeć głos - odin , dwa , tri , wljewo, sprawa.
Dynamicznie wirował nad głowami smagając jak deszcz,
do końca zgiętego kręgosłupa,
już dawno pozbawionego złudzeń.

Tylko jeden siedział po środku,
jak zagubiony na kamiennej posadzce deseń.
Kiedyś był sierżantem i jasno świecił czerwoną gwiazdą.
Słyszał ostry głos - ech durak, niczjewo nie ponimajesz!
Celny kopniak w usta wypluł z krwistym uśmiechem.

Polacy mówili o nim piepier.
Wydawało się ,że głupiec ma przepierniczone.
Ślepcy nigdy nie widzą mimikry.
Kopniak dziennie jest niską ceną za przeżycie.
17 4
1 odsłon

Komentarze (4)

Zaloguj się, aby dodać komentarz.

copelza 13 lat temu
jakbym znał tą scenę, ale jestem taki spocony, że śliski mózg przeżarty solą zablokował się na parterze bloku:( zebrało nam się na poważne tematy. trzeba to leczyć dużą ilością schłodzonego browara:)
ogród 13 lat temu
jezdem za browarkiem:) kufajkowemu też dejcie:)
Wiktor Goriaczko 13 lat temu
tam słowo o połkie Igora , tu z sierżantem Griszą rozmowa a ja tolka mładszyj sierżant - na primier kak diadia Adolf i chudożnik toże!
spiro136 13 lat temu
Ciekawe te Twoje opowieści...muszę sprawdzić co to mimikra :D
48 online · merlin39
Zaloguj sie aby pisac w shoutboxie