Łzy płaczu...

Spływają, płyną z oczu
uściskają każde bóle
w bezlitosnym warkoczu
jakąż jeszcze udrękę?
szatan mi proroczo zgotuje
niespodziewanie
potwornie w serce zakłuje
objawiają się coraz częściej
już we wnętrzu pustoszeję

nadzieja...
ilekroć się modlę
promienieje
ależ i tak
wkrótce ogniem ją zaleje
wsłuchuję się w to
nie rozumne mi to
niestety
ale to właśnie to
nie cudze
lecz me

Łzy płaczu....

tak częste
że me uszy są nieme
łzy płaczu
łzy smutku
łzy samotni
lecz w panu
i zbawicielu
mam nadzieję
i wiem
że zetrze w pył me cierpienie
i niebawem
otrze z mych oczu wszelką łzę....
3 0
1 odsłon

Komentarze (0)

Zaloguj się, aby dodać komentarz.

Brak komentarzy. Bądź pierwszy!

22 online
Zaloguj sie aby pisac w shoutboxie