Czekam na słowo...

czekam na słowo ono nie nadchodzi

nie słychać kroków czy drgającej szyby

nie skrzypią schody pod jego ciężarem

i w drzwiach otwartych nie staje znużone

 

nie siądzie obok na znajomej ławce

nie nadlatuje łopotem zieleni

nie ma w pudełku ani w starej szafie

gdziekolwiek choćby w poszarzałej skrzyni

 

już odjechały czerwone tramwaje

nawet te pijane wypełnione bzami

puste przystanki słowo zagubione

gdzieś poleciało z płochymi myślami

 

któryś dzień z rzędu obiecało przecież

jak wszyscy inni zapomniało chyba

wpaść tu po drodze na małą godzinkę

mnie wciąż brakuje jego dźwięcznych sylab

 

 
0 0
6 odsłon

Komentarze (0)

Zaloguj się, aby dodać komentarz.

Brak komentarzy. Bądź pierwszy!

5 online · Zuzik
Zaloguj sie aby pisac w shoutboxie