Do wiatru

Jak myśli moje ulotne.

Jak liście na wietrze.

Opadają, schną, czasem płoną.

I odchodzą.



Czy wiatr mógłby

nie porywać liści ?

Nie oczyszczać ?

Nie zamiatać ?

Ten niezmordowany dozorca

bram naszego umysłu.



Dzieckiem będąc

tarzałem się w kupie

suchych liści,

pod szpalerem

wysokich topoli.

Dziś wracam do tej

szczeniackiej zabawy,

jak do najwspanialszej

chwili życia.



Biorę pojedynczy liść.

Wkładam go miedzy

stronice grubej książki,

ciekaw czy znowu

rozsypie się w palcach,

gdy sięgnę po niego

w chwili słabości ?



Płyną przez ocean wiatru

żółto-brązowe okręty.

Po chodnikach szurają.

Wiej wietrze.
0 0
8 odsłon

Komentarze (0)

Zaloguj się, aby dodać komentarz.

Brak komentarzy. Bądź pierwszy!

77 online · Nessa
Zaloguj sie aby pisac w shoutboxie