kochana nienawiść

w półmroku kłamstwa nienawiść stoi

w bagno obłudy się wciąż zapada

biedna jest blada i wciąż się boi

swego odbicia którym jest zdrada



w pęknięte lustro patrzy nieśmiało

cała się trzęsie głodna i chora

że śmierć widziała jej się zdawało

ale niestety jeszcze nie pora



usnąć nie może i cicho płacze

we włosy czarny welon wpleciony

chyba już północ zaraz zobaczę

zegar bić zaczął i biją dzwony



nagle upada i wstać nie może

topi się dusi wreszcie umiera

wszystko zniknęło gdzieś panie Boże

jak bez niej radzić mam sobie teraz



dobrze ją znałaś i ja ją znałem

by nie powiedzieć że ją kochałem



JW.
0 0
5 odsłon

Komentarze (0)

Zaloguj się, aby dodać komentarz.

Brak komentarzy. Bądź pierwszy!

20 online
Zaloguj sie aby pisac w shoutboxie