Bez głębi

na moich ulicach nad ranem
deszcz zmywa resztki nadziei
dziad z brudną brodą stoi
pochylony mocno zadumaniem
przytula zgrzebnego peta

w moim mieście o piątej rano
odpadły z gzymsów kamienic
ławice swojskich gołębi
bezdomni pod gazetami łapią
skrawki snów o domowej zupie

a my chwiejni trzydziestoletni
ogłaszamy zamaszysty powrót
wystukując z fałszem o bruk

tej nocy naszą wypłatą kolejne
tragikomiczne zmarszczki
7 3
1 odsłon

Komentarze (3)

Zaloguj się, aby dodać komentarz.

Tomasz Halman 14 lat temu
To już nie moja liga.
Szacuneczek i niska główka.
atomasz1 14 lat temu
Naprawdę świetny :) Pozdrawiam
Spoks 14 lat temu
Ciekawy, niczym fotografia statyczno-opisowy, zahaczający o podstawy życiowych prawd wiersz.
To się nazywa ujrzeć to czego ludzie na ogół nie widzą, bądź też nie chcą widzieć.
Jedynie w siódmej strofie zmienił bym na;
"odpadają z gzymsów kamienic"
21 online
Zaloguj sie aby pisac w shoutboxie