Przejdź do treści
Widziałem Cię pod tym drzewem na zielonej trawie , cała byłaś w promieniach słońca, a nie rzucałaś cienia. I w przednim lusterku samochodu podglądałem co tam robisz z tyłu. Gdzieś w ciemnym korytarzu zamigotałaś mi blaskiem Twoich oczu chociaż ciemność zdała się być nieprzenikniona. i na parkiecie tańczyłaś pośród ludzi tłumu Parkiet był Twój. I ja byłem Twój. I tylko nikt nie patrzył. To Cię ktoś łokciem trącił. To cała lokomotywa pędziła wprost na Ciebie. I nie dał się też dym zmylić , płynąc leniwie w wiadomym tylko sobie kierunku, jakby na złość, nie trudził się omijaniem Twego ciała. Nikt nie patrzył. Nikt nie poczuł. Nikt nie dotknął. Nie było Cię tam , tak naprawdę. Tylko widzisz, ciemność za nic sobie ma bycie i niebycie. Dym zaś popłynie gdzie go wiatr zaniesie albo sam ze sobą pójdzie jak to z dymem bywa. Ludzie powędrują każdy w swoją stronę. I tylko Ty zostaniesz. Więc byłaś. Więc jesteś. Na oczach mam Cię wdrukowaną. Bębenki w uszach tylko w Twoim grają rytmie. Dłonie tylko Twoją czują delikatną skórę, a ten pieprzyk co to się przy pępku schował, choćby i najciemniejszą nocą znajdę. Sekunda każda, kakaowo jakoś pachnie. Życie wyśmienite mi się stało. Nikt tak bardzo jeszcze nie był jak Ty jesteś. W zmysłach moich masz pełnomocnictwo. I tylko więcej tych słodkich pocałunków…
74 odsłon

Komentarze (0)

Zaloguj się, aby dodać komentarz.

Brak komentarzy. Bądź pierwszy!

53 online

Menu

Dodaj wiersz

Zaloguj się lub załóż konto, aby dodać wiersz.

Dodaj wiersz
Twoje konto
Shoutbox
0 online
Zaloguj sie aby pisac w shoutboxie