drzwi

za krzywdy

drżące w przeciągu głuchej ciszy

wyplute hurtem nawet przy wiośnie słońca



tępe wrażenie splamionego sumienia

zgaszonego blasku najdłuższych świec



za oddech

ciężki oddech zdeptanego zaufania

i namacalny jedynie we śnie

ciepły balsam



otwieram drzwi

zamknięte od Początku



ze lśniącym szaleństwem odbitym w fizycznej duszy

z pasją

z sapiącą klątwą na karku

między niewiedzą, a tym, co zbadane

przekroczę próg w orgaźmie ciekawości
0 0
9 odsłon

Komentarze (0)

Zaloguj się, aby dodać komentarz.

Brak komentarzy. Bądź pierwszy!

5 online
Zaloguj sie aby pisac w shoutboxie