Lekcja plywania
Zamkniety pod wielka kopula. Otoczony przezroczystoscia. Lapie krzyczace nic podplywajac na srodek komicznym pieskiem. Reka, lapa, reka, lapa... lapa... A ONI ciaza mu jak kamien... Odgania sie od nich jak podroznik od natretnych komarow afrykanskich... Chca go ugryzc... Wypija z niego ostatnia krople krwi. Bezlitosni. Nie maja pojecia, ze gdyby tylko mial odwage, rozchlastalby ich na dloni. gluchy lancuch zesliznal sie z chudej stopy. Tak! Jest wolny! Dali mu wreszcie spokoj. Zanurkowal. Nie nabral powietrza. W koncu moze spokojnie poogladac rafe koralowa na wysokosci.
0
0
7 odsłon