Przejdź do treści

degrengolada dekadenta

Od siebie
w ogień wytrawić podpinki rozchełstane gacie wynaturzone onanizmem intelektualnym jak płyną Gangesem razem ze zwłokami panny Dekadencji owłosione ma sutki w kwas niech trawi maczugi tępo ciosane oralna degrengolada oddycha wieprzem muchy stadami dziwkują im usta organy płciowe wypełniają oczodoły w przepaść mózgi okraszone robaczym kałem wezbrane napęczniałym wonitem zgnilizną rajcujące wytryskują duma międzynożna herszta zdzikłej bandy rozrechotanego nad krwią noworodka w czeluść dusze zgryzające wstyd ze złamanego paznokcia w kątach chat pod dziecięcym stołem cichcem oczy panicznie wstecz rzucają niepohamowane łzy z bezradności nienawistne w niebyt wy stamtąd znajdziecie wyjście i będziecie oczyszczeni przytulam was w drodze odbijcie się w końcu od dna jest już bardzo blisko amen
60 odsłon

Komentarze (2)

Zaloguj się, aby dodać komentarz.

TeophilusLupus 14 lat temu
niech Ci którzy nie muszą nie biorą tego do siebie ;)
aneta 14 lat temu
ach ci poeci:)!

Menu

Dodaj wiersz

Zaloguj się lub załóż konto, aby dodać wiersz.

Dodaj wiersz
Twoje konto
Shoutbox
0 online
Zaloguj sie aby pisac w shoutboxie